z

Bydgoszcz

Jestem coraz grubszy, chociaż tyle ćwiczę! [POLSKA BIEGA.PL]

28.07.2015

Jestem coraz grubszy, chociaż tyle ćwiczę! [POLSKA BIEGA.PL]

Drastycznie obcinasz kalorie, spędzasz godziny na siłowni, a efektów wciąż nie widać? Uważaj, to może być załamanie metaboliczne.

Trwają wakacje, więc tysiące przyszłych plażowiczów zaczyna gorączkowe przygotowanie do sezonu bikini. Drastyczna dieta i godziny spędzone na bieganiu i ćwiczeniach cardio wydają się najszybszym sposobem na zrzucenie pozimowej "oponki". Do tego solidna dawka odchudzających suplementów  (reklamowanych w tym okresie ze wzmożoną siłą) i  - jak zapewnia ich producent - w cztery tygodnie 20kg mniej.

Brawo! Takie podejście jest najprostszą drogą do obniżenia przemiany materii, a co za tym idzie, nadwagi i otyłości. Największym wrogiem odchudzania jest niejedzenie. Głodówki i „diety-cud”, czyli ostatnie deski ratunku przed prezentacją ciała w kostiumie kąpielowym, są zarazem pierwszymi gwoździami do trumny szczupłej sylwetki w przyszłości. Dlaczego więc tak ochoczo po nie sięgamy? Odpowiedź jest prosta. Są "skuteczne", tzn. przynoszą to, co obiecują - duży spadek masy ciała w krótkim czasie.

Jeżeli przestajemy jeść i zaczynamy ostro ćwiczyć, to masa organizmu oczywiście szybko spada. Zadowoleni z efektów nie zastanawiamy się jednak nad tym, czy utracone kilogramy to rzeczywiście tkanka tłuszczowa, czy jedynie woda albo, co gorsza, mięśnie. Dalszy scenariusz to już klasyka gatunku. Wyjeżdżamy na wakacje all inclusive, gdzie korzystamy ze wszystkich przyjemności open barów, całe dnie spędzamy na leżakach przy basenie, a wieczory na ostro zakrapianych imprezach. W efekcie wracamy do domu jeszcze ciężsi niż w dniu przeglądania katalogów biur podróży.

Zdesperowani znów sięgamy po błyskawiczną dietę. Jednak organizm jest mądrzejszy niż nam się zdaje. Poznał już przecież schemat i przygotował się na kolejny okres głodowania, przestawiając się na tryb oszczędzania energii. Co więc robimy? Jeszcze bardziej obcinamy kalorie i dorzucamy kolejne kilometry na bieżni lub rowerze stacjonarnym. Cały nasz wolny czas wypełnia sport, a na talerzu jest miejsce już tylko na sałatę i ogórki. Takie działanie doprowadza do drastycznego spowolnienia przemiany materii  i trudności z utrzymaniem prawidłowej masy ciała mimo restrykcyjnej i ubogoenergetycznej diety.

Stan ten, nazywany załamaniem metabolicznym, dotyka wielu początkujących biegaczy, których główną motywacją do treningu jest właśnie zrzucenie kilogramów. Oparcie planu treningowego na długich, wolnych wybieganiach, przy braku interwałów, sprintów czy podbiegów, a do tego źle zbilansowana dieta i stres, to najprostsza droga do załamania metabolicznego.

Jak zapobiec załamaniu metabolicznemu?

Czytając ten tekst, możesz odnieść wrażenie, że przechodząc już raz przez podobne perypetie, trwałe schudnięcie jest niemożliwe, a wszelkie próby zniszczą twój (i tak już nie najlepszy) metabolizm. Nieprawda. Skrajnemu obniżeniu tempa przemiany materii można zapobiec. Przede wszystkim nie wolno rzucać się na sezonowe "cudowne diety".

Skuteczne, trwałe odchudzanie jest procesem zajmującym nierzadko wiele miesięcy i nie kończy się z dnia na dzień. Optymalnie byłoby tracić 1 proc. masy ciała tygodniowo, a po osiągnięciu wymarzonej wagi zwiększać kaloryczność co siedem dni o 3-5 proc. Takie powolne wychodzenie z diety pozwoli przywrócić normalną przemianę materii nie powodując efektu jojo.

Rozłożenie odchudzania w czasie ma też jeszcze jedną zaletę: nie wymaga skrajnej restrykcji, a wręcz zakłada drobne odstępstwa od zdrowych, niskokalorycznych posiłków. Zjedzenie od czasu do czasu ulubionego ciastka, porcji lodów czy kotleta schabowego, podkręci metabolizm. Ważne jednak, by takie "oszukane posiłki" (cheat meals) nie zdarzały się częściej niż 1-2 razy w tygodniu.

Zdrowy rozsądek należy zachować też w kwestiach aktywności fizycznej. Jeśli trening trwa zbyt długo, jest zbyt intensywny lub za częsty (nie ma dni przeznaczonych na regenerację), to prędzej czy później dochodzi do przetrenowania. Objawami tego stanu jest nie tylko silne wyczerpanie i zniechęcenie do treningu, ale też bóle mięśni, duszności, zawroty głowy, a nawet zaburzenia koncentracji, precyzji ruchów czy orientacji w terenie. Nie trudno się domyślić, że przetrenowany organizm nie ma też siły na normalne funkcjonowanie, więc przechodzi w stan oszczędzania energii, a co za tym idzie, obniża tempo przemiany materii.

Co zatem zrobić, gdy wyjazd za kilka dni, a Ty nie wbijasz się w ulubiony kostium kąpielowy?

Cóż, "last minute" to opłacalna formuła podróżowania, ale słaba forma odchudzania. Jedyne co można w tej sytuacji polecić, to wykorzystanie zaoszczędzonych pieniędzy na zakup nowego kostiumu i kilku wizyt u trenera, który rozpisze ci skuteczny i bezpieczny plan zrzucenia nadmiaru kilogramów przed następnym urlopem.

Tekst pochodzi  z serwisu polskabiega.pl

Sponsor tytularny

Partnerzy generalni